2017-09-29

Rozdział 4 / 5

[...]
Szklana podłoga pękała pod naciskiem jej stóp, zapadając się ku bezkresnej przepaści, gdy tylko podrywała nogę ku górze. Znikających w otchłani odłamków przybywało z każdą chwilą, a było ich tym więcej, im bliżej znajdowała się kamiennego podestu, na którym liczyła znaleźć schronienie. Wszędzie wokół panował ten sam widok – nieskończoność przestrzeni w pionie i poziomie, przedzielona jedynie taflą owego kruchego szkła. Światło, choć intensywne, jaśniało niewiadomo skąd, zalewając bezmiar otoczenia jednolitą poświatą. Młoda, wysoka kobieta nie była jednak sama.
Kilkanaście metrów za nią sunęła w powietrzu postać. Jej długie, czarne i postrzępione szaty zachowywały się, jakby nie działała na nie grawitacja. Jak gdyby każdy ruch istota ta wykonywała w stanie nieważkości, lub pod wodą. Zjawa była całkowicie pokryta swym odzieniem, odsłaniając jedynie zapadniętą, groteskową twarz o pustych oczodołach i czarnych, spiczastych zębach, uwidocznionych przez bez ustny uśmiech grozy. Co ciekawe, otaczające ją kłęby niezbyt gęstego, ciemnoszarego dymu, zachowywały się zgodnie z prawami fizyki.
Ymgrael, Nerana i Kahyss lewitowali przy użyciu magii. Ukryci przed wzrokiem sennych mar i samej śniącej, w spokoju obserwowali przebieg wydarzeń. Co prawda mogli spróbować uratować senną emanację księżniczki Pygraeli, nie miałoby to jednak większego sensu. Klątwa z pewnością miała mechanizm pozwalający ją zdjąć, ale walka z każdym napotkanym tu monstrum niemal na pewno do niego nie należała. Fantasmagorycy patrzyli w milczeniu, jak dziewczyna dobiega do kamiennego podestu, doznaje chwilowej ulgi, po czym odwraca się, widząc tuż przed sobą mroczną postać. Zjawa uniosła ją karykaturalnie długimi, powykręcanymi rękoma, trzymając za nadgarstki Pygraeli. I szarpnęła mocno na boki, wyrywając dziewczynie obie kończyny w barkach.
Nerana jęknęła z obrzydzenia i złości, widząc, że koszmar na tym się nie kończy. Klątwa utrzymała emanację księżniczki przy życiu. Bez obu rąk  z miejsc których w rytm bicia jej serca tryskała krew  stała przerażona, czekając na koniec.
Koniec, którego Ymgrael wolał już nie oglądać. Głośniejsze wciągnięcie powietrza przez Kahyssa i niewybredne przekleństwo z ust Nerany utwierdziły go w przekonaniu, że dobrze zrobił odwracając wzrok.
Wszystkie żywe istoty śniły, za każdym razem mając własne odpowiedniki snów i koszmarów. Te ostatnie normalnie – gdy były zbyt intensywne – wybudzały i tak też było w przypadku Pygraeli. Rzucona na nią klątwa polegała właśnie na tym, że za każdym razem gdy zasypiała, nawiedzała ją groza, nie pozwalająca na regenerujący organizm sen. Teraz jednak musiała przeżywać koszmary raz za razem, nie mogąc wyrwać się z pętli lęku, bólu i śmieci. Faza REM, podczas której mózg śniącej osoby tworzył senne mary w każdej formie, była sztucznie podtrzymywana przez Kahyssa. Było to niezbędne aby mogli pomóc księżniczce.
Wszechobecne światło zgasło, a zjawa i szczątki kuzynki Ymgraela rozpłynęły się w nicości. Już po chwili pojawiło się nowe widzenie.
Płomienie świec – identycznych jak te z pokoju Pygraeli  oświetlały ciasny korytarz, którym biegła księżniczka. Drzwi na końcu tunelu, do których chciała dotrzeć, oddalały się jednak, zamiast przybliżać. Za dziewczyną, identycznie jak wcześniej, sunęła znajoma już upiorna zjawa, wyciągając w locie swe zbrukane krwią ręce spod szat.
– Dosyć! - rozkazał Kahyss, rozsyłając magię wokół siebie.
Gdy monstrum już miało dotknąć Pygraeli, dosięgnęła go fala czerwieni, której źródłem był Mistrz Kolektywu. Koszmar został przerwany, mroczny korytarz i potwór zniknęły tak szybko, jak się pojawiły przed kilkunastoma sekundami. Dla zastraszonego umysłu księżniczki groza niestety nie przeminęła. Jej krzyk rozpaczy chwytał Ymgraela za serce.
– Księżniczko, już dobrze, odszedł – Kahyss zdjął całun niewidzialności, wcześniej zakańczając lewitację i podszedł do dziewczyny. To samo zrobili Nerana i Ymgrael.
– Nie! - Pygraela krzyknęła z przerażeniem, potykając się o własne nogi i na chwilę tracąc równowagę.
Dopiero teraz Ymgrael zwrócił uwagę na to, że znajdują się ponownie w bezmiarze nieskończonej, promieniejącej przyjemnym dla oka białym światłem. Tym razem podłoga nie była jednak z kruchego szkła, lecz z jasnego, kremowego kamienia.
– Księżniczko, to my...
– Odejdźcie, nie! - dziewczyna cofała się od Kahyssa i kroczących za nim akolitów.
Gdy Ymgrael już chciał się odezwać, Nerana wyrwała do przodu, mijając mentora i podchodząc szybko do Pygraeli.
– Oprzytomniej! - rozkazała głosem nieznoszącym sprzeciwu, policzkując wyższą od siebie Pygraelę.
Księżniczka spojrzała na nią nie mniej zdumionym wzrokiem, niż Ymgrael i Kahyss. Widząc pożądaną zmianę w jej zachowaniu, Nerana niespodziewanie objęła ją mocno, przyciągając do siebie.
– Już dobrze – powtórzyła słowa Kahyssa ze spokojem.
Niezręczność jaką wprowadziło całe zajście, dała Pygraeli czas na ochłonięcie, a Ymgraelowi i Kahyssowi na zebranie myśli. W końcu, gdy Nerana wypuściła dziewczynę, ta spoglądała ze zdziwieniem to na bezmiar bieli wokół siebie, to na Kahyssa i akolitów.
– Sprowadziłem na ciebie świadomy sen. Teraz jesteś bezpieczna, żaden upiór nie zrobi ci krzywdy - wytłumaczył jej Kahyss.
– Świadomy sen? To możliwe? - Zdziwiła się Pygraela.
Głos drżał jej, ale z każdą chwilą coraz bardziej panowała nad emocjami. Wyglądała teraz tak, jak Ymgrael zapamiętał ją z dawnych czasów. Nie była zmęczona, jej skóra odzyskała zdrowy koloryt, a oczy, zamiast podkrążonych i przekrwionych, olśniewały błękitem i kaskadą rzęs.
– Każdy miewa świadome sny – akolita odezwał się, chcąc choć chwilę porozmawiać z kuzynką, nawet jeżeli dotyczyć to miało jego szeroko rozumianej pracy. Wiedział, że wszystko to Pygraela zapamięta oraz, że rozmawia teraz rzeczywiście z nią, a nie jedynie jej senną emanacją, przez którą przemawiała. - Niektórzy potrafią z lepszym, lub gorszym skutkiem je u siebie wywoływać. Fantasmagorycy w każdej chwili, przy użyciu magii snu, mogą wprowadzać w świadomy sen siebie i innych. Tutaj to ty jesteś panią wszystkiego. Masz pełną kontrolę nad tym o czym śnisz. Dlatego nic nie może ci tu zagrozić, o ile tego nie pragniesz.
– Pełną kontrolę? To znaczy, że mogę... - dziewczyna spojrzała ze zdumieniem na swoje dłonie.
Powoli obracając się wokół siebie, wyciągnęła prawą rękę do przodu. W ślad za jej dłonią, wszystko wokół zmieniało się z bezkresu białego świata w polanę otoczoną lasem z dużym, samotnym drzewem rosnącym pośrodku, tuż obok księżniczki. Feeria barw i zapachów niezliczonych kwiatów harmonizowała z przechadzającymi się tu i ówdzie króliczkami, sarenkami i małymi, puchatymi istotkami, zamieszkującymi tylko Krąg Pierwszy. Nerana pozostawała niewzruszona, gdy jedna z saren zaczęła lekko trącać pyszczkiem jej rękę, domagając się głaskania – rzecz absurdalna, ale we śnie możliwa.
– Tak lepiej – Pygraela uśmiechnęła się, kucając i głaszcząc puchate stworzonko.
– Księżniczko, czy pamiętasz naszą rozmowę? Wiesz dlaczego rozmawiamy wewnątrz twojego świadomego snu? - zapytał Hamal Kahyss.
– Chcecie poznać moje wspomnienia – dziewczyna odpowiedziała po chwili, marszcząc brwi.
– Musimy to zrobić, by wiedzieć kto i dlaczego rzucił na ciebie klątwę. To nie będzie bolało, ale niezbędne jest byś sama nas wpuściła do swojej pamięci. - powiedział Ymgrael.
– Tylko proszę, uszanujcie moją prywatność... - zmieszała się Pygraela.
– Nie obiecam, że nie będę się śmiać, ale masz słowo akolitki, że wszystkie twoje grzeszki pozostaną nieujawnione – na swój sposób, Nerana złożyła przysięgę dochowania tajemnicy.
Pygraela spojrzała na nią z miną wyrażającą całą gamę emocji. Ymgrael zastanawiał się, czy takie zapewnienie wystarczy kuzynce, ta jednak niespodziewanie zmieniła temat.
– I tu naprawdę można śnić o czym się chce? Można przeżyć każdą rzecz, jaka przyjdzie do głowy?
– No. - kiwnęła głową Nerana, uśmiechając się szeroko. - Chcesz być królową całego świata? Proszę bardzo! Latać wśród chmur szukając idealnej kaczki na obiad? Nic prostszego. Ale wiesz co, Pyga? I tak nic nie przebije możliwości kochania się z kim się chce, gdzie się chce i jak się chce. Odkąd opanowałam wywoływanie u siebie świadomego snu, to najlepsza rozrywka jaką można wymarzyć!
Ymgrael musiał rozmasować sobie skronie jedną dłonią, słysząc Neranę. Głośne westchnięcie Kahyssa upewniło go, że nie tylko on poczuł w tej chwili niezręczność. Gdy w duchu zadał sobie pytanie, czy kiedykolwiek był obiektem tego typu marzeń Nerany, dłonie niespodziewanie zaczęły mu się pocić. Czym prędzej odrzucił od siebie te myśli. Pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć i na wszystkich bogów, obym nie musiał nigdy przeszukiwać wspomnieć Nery, pomyślał.
– No co? - Nerana zapytała, zauważając milczenie obu mężczyzn. - Nie mówcie, że tylko ja tak robię! Ej no, co to za miny! Nawet Mistrz Bader musiał kiedyś mieć kudłate świadome sny, wy cholerni świętoszkowie!
– Księżniczko... – Kahyss zwrócił się do Pygraeli, chcąc powrotu rozmowy na właściwe tory. Rumień na jego policzkach zdradzał jednak, że słowa akolitki poruszyły drażliwą strunę. - Jeżeli nie masz nic przeciwko, to prosiłbym, abyś udzieliła nam teraz dostępu do swojej pamięci.
Czerwień na twarzy Pygraeli powoli ustępowała. Chcąc najwyraźniej, wzorem Ymgraela, jak najszybciej zapomnieć o tej części rozmowy, podeszła trochę do Kahyssa, oddalając się od Nerany.
– Ale jak mam to zrobić?
– Wyobraź sobie swoje wspomnienia jako pomieszczenie pełne chwil z twojego życia, przedstawionych w dowolny sposób. Różnym ludziom różne wizualizacje przychodzą łatwiej lub trudniej. Jeżeli dużo czytasz, nich twoje wspomnienia będą zapisane w formie ksiąg. Podobnie, gdybyś oglądała dużo filmów, możesz odtworzyć swoją przeszłość właśnie w tej formie. Ważne, by było to przystępne w odbiorze – wyjaśnił Kahyss.
– Pomyśl najpierw o wejściu do tego pomieszczenia. Łatwiej będzie ci to ulokować w przestrzeni snu – doradził Ymgrael, na co Kahyss skinął głową z aprobatą.
Pygraela skupiła się. Odwracając się w stronę samotnego drzewa, obok którego stali, ponownie wyciągnęła przed siebie dłoń. W pniu niewidzialną siłą wypalony został kształt prostokąta, po czym kora płynnie zmieniła się w drewniane, wysokiej jakości drzwi w grubych, wytrzymałych framugach. Ornamentyka na przejściu od razu przywodziła na myśl architekturę Księstwa Erji.
– Idealnie, teraz za drzwiami utwórz pomieszczenie, o którym mówił Mistrz – pochwalił ją Ymgrael.
– Zniszczę drzewo. - Pygraela spochmurniała.
– Więc utwórz pokój wspomnień w równoległym wymiarze snu, niech drzwi w drzewie jedynie do niego prowadzą – rzekł Ymgrael.
Księżniczka zrobiła tak, jak zaproponował akolita. Skupiła ponownie myśli i wyciągnęła dłoń w stronę drzwi. Już po chwili zajaśniała od nich poświata bieli, która szybko wygasła.
– Powinno być gotowe. - Uśmiechnęła się Pygraela. Wyraźnie podobało jej się tworzenie rzeczy wedle własnej woli.
– Doskonale! - Kahyss ucieszył się. - W takim razie my teraz tam wejdziemy i postaramy się znaleźć wspomnienia, które dadzą trop prowadzący do źródła klątwy. Ty księżniczko w tym czasie możesz...
Jego wypowiedź przerwał nagły, dobiegający z każdej strony mroczny śmiech i świst podobny do wycia wiatru. Niebo momentalnie zachmurzyło się, przecinane licznymi błyskawicami, wszystkie sarenki, jelonki i zajączki zaczęły uciekać do lasu, a powietrze przeszył chłód opadający wraz z gęstą mgłą na polankę.
Kahyss spojrzał z nieukrywanym zdziwieniem na Pygraelę, a widząc po jej minie, że to nie jej sprawka, rozejrzał się wokół. Podążając za jego wzrokiem, Ymgrael wypatrzył na końcu polany kilka odzianych w czerń postaci, powoli zbliżających się w ich kierunku. Pygraela, również dostrzegając istoty, cofnęła się instynktownie. Na reakcję Kahyssa na sytuację musieli czekać wyjątkowo długo. Mistrz Kolektywu najwyraźniej układał w myślach to, czego właśnie byli świadkami. Oto ustabilizowany przez doświadczonego Fantasmagoryka świadomy sen ulegał mocy klątwy.
Szkarłat magii Kahyssa rozlał się dookoła, przywracając otoczenie do stanu sprzed niespodziewanej zmiany. Po grymasie na twarzy Mistrza, Ymgrael domyślił się, że musiał w to włożyć dużo wysiłku.
– Klątwa nie powinna się tak zachowywać! - niezbyt błyskotliwie stwierdził Ymgrael.
– Oczywiście, że nie! Powinna tańczyć oberka i wychylić z nami po kufelku! Żeś odkrycia dokonał, Ymgi, naprawdę! - Nerana rzuciła mu karcące spojrzenie. - Co robimy?
Kahyss patrzył z zamyśleniem w kres otaczającego ich lasu. Przez chwilę analizował sytuację, choć dla Ymgraela oczywiste było co powie.
– Zostanę tu z księżniczką, a wy odszukajcie to, po co przybyliśmy. Pospieszcie się, mamy tu wyjątkowo ciekawy przypadek i naprawdę nie wiem, jak długo zdołam powstrzymywać te upiory.
[...]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz