2018-09-12

Mapa bloga

Gdzie trafiłeś?


Lubisz fantastykę? Powieści? Polskich autorów? Trafiłeś więc w odpowiednie miejsce! To mały zakątek sieci, w którym publikuję autorskie teksty: pisaną specjalnie na bloga powieść Fantasmagoria, ogłoszenia dotyczące wydanych książek (na tę chwilę jedynie debiutu literackiego Rada Ognia) oraz materiały dodatkowe. Blog wciąż się rozwija, więc nie wykluczam w przyszłości pojawienia się na nim innych serii.

Od czego warto zacząć? To zależy, czy trafiłeś tu po przeczytaniu Rady Ognia, czy przed. ;)
Poniżej znajdziesz listę projektów pisarskich, ich krótki opis i przydatne linki. Co do zdjęcia - kot jedynie dla przyciągnięcia uwagi, ale książka już mocno związana z tematyką bloga. :)

2018-08-08

Rozdział 6 / 4

[...]
Przestrzeń wokół Ymgraela zawirowała, przemieniając się w zmienną, wielobarwną plątaninę światła i cienia. Akolita nie dostrzegał żadnych punktów odniesienia, lecz niemal od razu spostrzegł, że jego rozmówca zniknął. Fons przepadł, choć jego obecność wciąż była wyczuwalna. Jakby w odpowiedzi na spostrzeżenia Ymgraela, z każdej strony zabrzmiał donośny głos istoty, na której łasce obecnie się znajdował.
– Żebyś mnie dobrze zrozumiał, robalu, najpierw przypomnijmy sobie, czym właściwie jest świadomość. Uczyli cię o tym w tym waszym Kolektywie? - zapytał Fons.
– Możliwe – Ymgrael odpowiedział wymijająco, obserwując bacznie otoczenie.
– Czyli nie uczyli. - Choć go nie widział, akolita był pewien, że dawny salmarn się uśmiechnął. - Widzisz, to coś więcej, niż myślisz. Bo czy świadomość to zaledwie zdawanie sobie sprawy z własnego istnienia?
Przez wielobarwny wir przemknęły obrazy, jak zdjęcia wyrwane z albumu, rozrzucone bez żadnego wyraźnego kontekstu. Wszystkie przedstawiały chwile z życia Pygraeli. Wspomnienia, do których Fons miał najwyraźniej niczym nieskrępowany dostęp. Ymgrael postanowił odpowiedzieć milczeniem na pytanie istoty.

2018-07-20

Powrót oraz Legenda - część 1

Witajcie!

Pięć miesięcy. Tyle trwało zawieszenie blogowania na tej stronie. Pamiętacie mnie w ogóle jeszcze? :)

Na wstępie chciałbym za ten stan rzeczy przeprosić, szczególnie tych z Was, którzy śledzili regularnie losy Ymgraela i reszty. Pierwsza połowa tego roku była raczej "mało pozytywna", że użyję takiego eufemizmu dla dużo bardziej pasujących tu wyrażeń. Wydarzyło się trochę rzeczy, które bardzo skutecznie odciągały uwagę od blogowania, promowania Rady Ognia i wszelkiej innej aktywności związanej z pisaniem. Nie tak miały wyglądać te miesiące, ale trudno, stało się. Mleko się rozlało, zgodnie z powiedzeniem. Teraz, gdy - zgodnie z nadzieją - sprawy wychodzą na prostą, chciałbym wrócić do tego małego zakątku Internetu i kontynuować historię Ymgraela.

Dzisiaj jednak jest szczególny dzień. 20.07.2018 mija dokładnie 14 lat, odkąd uniwersum Świata Dwunastego powstało w swojej pierwotnej - tak różnej od obecnej - formie. Wspominałem już kiedyś o tym, przy okazji zapowiedzi Rady Ognia i historii tego, jak w ogóle zacząłem pisać (dla przypomnienia, jakby ktoś miał życzenie: KLIK!). Dziś więc ograniczę się tylko do stwierdzenia, że skoro to uniwersum towarzyszy mi już ponad połowę życia, to warto uhonorować to jakimś spin-offem, odwołującym się do czegokolwiek, co było na początku. To też dobra data na powrót do blogowania.

Chciałbym zaprezentować Wam dzisiaj pierwszą z kilku części spin-offa ze Świata Dwunastego, którego bohaterem będzie ktoś, kto wspomniany został już w Radzie Ognia (brak tutaj spoilerów fabularnych, ale tekst jest napisany głównie z myślą o osobach, które znają już trochę terminologię Świata Dwunastego. Gdyby coś było niejasne, zachęcam do skorzystania z leksykonu umieszczonego w Radzie Ognia, lub z możliwości pozostawienia komentarza - na wszystkie postaram się odpowiedzieć :) ). Nasz bohater - czy raczej jego pierwowzór -  był w pewnym sensie postacią, od której wszystko się zaczęło. Nie przedłużając, powiem jeszcze tylko, że w planach mam również inne opowieści, poświęcone postaciom, które pojawiły się w pierwszym tomie cyklu Boskiego Dziedzictwa. W najbliższym czasie pojawi się także kontynuacja Fantasmagorii.

Zapraszam do zapoznania się z pierwszą częścią Legendy i do przeczytania wkrótce! :)


Legenda - część 1


Ciemny zaułek wieczorową porą rozświetlany był jedynie przez niestabilne płomienie, buchające z pobliskiego koksownika, rzucające cienie, które pląsały w złowrogim tańcu. Pokryte szronem i spękane, ceglane ściany stanowiły dla nich scenę godną miejsca, w jakim się znajdowały. Ta część Nagardanu, jednego z większych miast na planecie Cixia, nigdy nie należała do najbezpieczniejszych, a w tej porze tutejszego cyklu pór roku, do wszystkich zagrożeń dołączała także pogoda. Dzielnica ta, posiadająca najstarszą zabudowę na całym globie, łączyła w sobie to co stare, z nowymi rozwiązaniami. Władze miasta od kilku lat stopniowo modernizowały wiekowe budownictwo i prowadziły szeroko zakrojoną inicjatywę mającą unowocześnić wszystko co możliwe, ale do zakończenia tych działań była jeszcze długa droga.
Stojąca pod jedną ze ścian postać obserwowała okolicę. Mężczyzna ten – Wetrom – miał na sobie ciepłą, podszytą futrem jednego z tutejszych zwierząt kurtę, grube spodnie w kolorze khaki, na dłoniach czarne rękawice, a na głowie nieco wypłowiałą, dawniej czarną bandanę, spod której tylko gdzieniegdzie wystawały krótko ostrzyżone, ciemne włosy. Mężczyzna miał lekko spłaszczony, szeroki nos, ostre rysy twarzy i wydatną szczękę. Nie był wysoki, ale przy tym – choć nie było to widoczne obecnie przez grubą odzież – poszczycić się mógł ponadprzeciętną muskulaturą.